Na rondzie Lussy w Białymstoku pijany kierowca rozbił mercedesa Ponad 1,5 promila alkoholu w organizmie miał mężczyzna, który w niedzielę (19.03) rano rozbił samochód na rondzie Lussy w Białymstoku. Kierowany przez mężczyznę mercedes w okolicach przejścia dla pieszych przebił się przez słupki odgradzające chodnik od jezdni i zatrzymał się po uderzeniu w betonowy kosz na […] 0 views, 0 likes, 0 loves, 0 comments, 0 shares, Facebook Watch Videos from DlaPalestry.tv: Kolega rozbił moje auto, obiecał pokryć straty jednak na obietnicach się skończyło. Co mogę zrobić w takiej RT @AnitaKrystyna: Ciekawostkiw 2006 roku Nitras rozbił doszczętnie służbowy samochód przewodniczącego sejmiku zachodniopomorskiego. Kolega był bez prawa jazdy. Było mokro i Nitras wpadł w poślizg, bo jechał za szybko i nie miał doświadczenia z automat. skrzynią. Samochód do kasacji, BEZ MANDAT . 27 Feb 2023 05:47:44 Trzmiel rozbił samochód! AK Data utworzenia: 23 lipca 2009, 12:16. Facebook Twitter Messenger Wyślij Link. Kierująca samochodem na Podlasiu kobieta, tak zapamiętale zaczęła machać rękami Rozbił auto, uciekł do lasu. W samochodzie policjanci znaleźli broń Policjanci znaleźli porzucony samochód kilka ulic dalej, a następnie zatrzymali 74-letnią kobietę, która Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd. Mam Problem. W piątek wieczorem postanowiłem z kolegami pojechać na impreske do klubu w Warszawie, jeden kolega postanowił prowadzić (ponieważ jest abstynentem). Jednak stało się jednak, że rozbił mi auto. Byłem bardzo oburzony na niego i postanowił że odda mi całe kwotę za naprawę. Jednak jak przyszło co do czego to sie wyparł i nie chciał mi zapłacić. Po naciskach powiedział ze weźmie mój samochód na jego Warsztat. Warsztat znajdował się na jego posesji, mechanik wynajmuje od niego lokal. Po odbiorze auto okazało się że samochód jest zrobiony na odwal. Reflektory przywiązane na sznurku. Lakier malowany pędzlem. Skrzypi jak stary żuk, i wiele innych uszczerbek. Teraz chciałbym wytoczyć mu sprawę aby oddał mi pieniądze za naprawę, bo naprawa nie będzie mała. Chciałbym się poradzić czy mógłbym to zrobić i jakie mam szanse. Chciałbym dodać iż mam świadków zdarzenia oraz sprawca zdarzenia został dodatkowo ukaranym mandatem karnym. Z góry dziękuję #541 Wezmę Dębicę. Potrzebuję dwie sztuki na przód, bo mam dwie sztuki na tylnej osi w bardzo dobrym stanie. Zobaczę, jak będzie z trakcją po deszczu i ze ścieralnością, którą wszyscy chwalą. Niestety, Hankooki poleciały bardzo szybko, być może dla tego, że dużo jeżdżę. Były nówki i dwie sztuki skończyły się po dwóch sezonach. Jeśli Dębice mi nie będą tak odpowiadały, jak Hankooki, to polecą na tył na następny sezon, a na przód wjedzie Ventus S1 EVO3. #542 Na przód czy na tył? Lepsze opony na tył czy przód? [Testy] » Oponeo Gdzie montować lepsze opony? Na przednią czy tylną oś? Sprawdź nasz artykuł i poznaj zalety i wady montowania lepszych opon z tyłu lub z przodu w zależności od rodzaju napędu samochodu. #543 na przód zawsze montuje lepsze, nigdy mnie to nie zawiodło. Jakoś nigdy nie chciała mi dupa uciec przy wyższej prędkości. Podstawa to nie mieć łysych opon i sprawne zawieszenie. Wolę szybciej wyhamować przed zagrożeniem, niż zastanawiać się, czy mi kiedykolwiek tyłem będzie zarzucało. Jak masz samochód niesprawny technicznie i 10 letnie, sparciałe gumy, to nic Cie nie uratuje. Deleted member 7 #544 Ja zawsze lepsze zakładam na przodzie bo na tej osi ścierają się u mnie szybciej. Gdybym zakładał lepsze na tył bez rotowania to co dwa sezony dwie nówki, a tak rotuje tył przód i cały komplet zużywa się równo i opony są w tym samym wieku co też ma wpływ na ich właściwości #545 no u mnie była rotacja przód-tył, a mimo to, Hankooki Ventus S1 EVO2 poleciały bardzo szybko. Stąd moja chęć przetestowania Dębicy, która jest chwalona za niską ścieralność. Żeby nie było - zawieszenie w stanie idealnym, całość oryginał Renault + Febi Bilstein. Możliwe, że mam delikatnie nierówny nacisk, bo na tył mam założone wzmacniane sprężyny i troszkę mam wyżej kufer względem przodu. #546 Możliwe, że mam delikatnie nierówny nacisk, bo na tył mam założone wzmacniane sprężyny i troszkę mam wyżej kufer względem przodu. To nic nie zmienia. Nacisk i tak jest nierówny w aucie przednionapędowym. Ja też zawsze wybieram lepsze na przód, ale też mam zawsze jeden rodzaj opon na całym obu osiach. Przy różnych oponach to już nie jest takie oczywiste, że te z wyższym bieżnikiem są "lepsze". Kiedyś było w TV facet miał problem z rozłączaniem napędu 4x4 w mitshubishi L200. Powodem okazały się różne opony na osiach. #547 Jak Was kiedyś obróci to zmienicie filozofię. #548 Zawsze lepsze na przód, nie zaleznie od napedu i nie ma jakiejkolwiek dyskusji. Podsterownosc jest duzo bardziej niebezpieczna niz nadsterownosc, która latwo opanowac. #549 Pomyliłeś pojęcia - znawcy #550 Nic nie pomylilem. Nadsterownosc mozna latwo skontrowac, a jak ci wypłuży przod to nic nie zrobisz. Jak masz problem z obracaniem, to proponuje pocwiczyc jazde, a nie zwalac na opony #551 Nawet na nalewkach mnie jeszcze nie obróciło, a co dopiero na letnich 225... Nie wiem, co na felgę trzeba zakładać, albo jak jeździć, żeby samochód dupa zarzuciło Wysłane z mojego Redmi Note 4 przy użyciu Tapatalka #552 Wjedź w kałuże na zakręcie. #553 @luckyboy nie ma problemu. Dzisiaj na Śląsku lało, jak cholera - 150km\h autostradą ciąłem, aż miło. Zero kłopotów z "myszkowaniem" samochodu, czy kłopotami z przyczepnością. W kałużę zdarzyło mi się wjechać na zakręcie nie raz na odcinku autostrady Tychy-Kraków. Zero problemów. Podstawa to jak już pisałem dwa razy - zawias 100% sprawny tak przedni, jak tylny i porządny stan opon. Gdyby zarzucanie dupą było w przednio napędowym samochodzie tak łatwe, to ludzie rozbijaliby się na potęgę po deszczu. Teraz po tym samym deszczu wyhamuj na czas przed przejściem dla pieszych w krytycznych sytuacjach. Last edited by a moderator: Deleted member 7 #554 Jak Was kiedyś obróci to zmienicie filozofię. Nie zmienie nigdy bo zawsze mam 4 w miarę równe opony. Po pierwszym sezonie przód jest trochę bardziej zużyty niż tył dlatego na kolejny je rotuje i w trakcie sezonu opony się wyrównują na obu osiach. Od kiedy tak robię i kupuje opony kompletami po 4 nie mam dylematu jak je zakładać. Jak bym lepsze trzymał na tyle to w końcu będzie tak, że kupie nowe bo przód może wytrzyma 2 sezony i oczywiście według znawców będę je musiał założyć na tył, a tylne po kilku sezonach z połową bieżnika, które się jeszcze nie zuzyły bede musiał wsadzić na przód. Wtedy jest problem bo masz na dwóch osiach opony w różnym wieku i stopniu zużycia. #555 4 równe opony nie pomogą na nierówne drogi i stojącą wodę np. po jednej stronie, przez taką sytuację na autostradzie przy prędkości ok. 160 km/h rozbił się mój znajomy który jechał podczas deszczu, jedna strona samochodu najechała na stojącą wodę przez co samochód zaczęło obracać, wypadł poza drogę w drzewa i potem kilka miesięcy w szpitalu + uszkodzony kręgosłup. Deleted member 7 #556 No i jaki to ma związek z tematem, ze się kolega rozbił? Bo imo pokazuje tylko głupotę ów kolegi. 4 równe opony nie sa gwarancją bezpieczeństwa bo bez zdrowego rozsądku nic nie dadzą ale 4 równe opony sprawiają, ze auto zachowa się bardziej przewidywalnie. Jak ktoś nie ma wyobraźni i wali 160 w deszczu gdzie nawet w topowych oponach premium aquaplaning pojawia się poniżej 100km/h to niestety nic nie pomoże. PS Na autostradzie wypaść poza drogę w drzewa to naprawdę trzeba się postarać #557 @Plywak Też uważam że to głupota i brak wyobraźni, mój post bardziej tyczył się tego co napisał kolega Zielony34 Last edited by a moderator: Deleted member 7 #558 Aaa to spoko ja nawet tego nie komentowałem bo to nie jego pierwsze takie "przechwałki" w tym temacie #559 4 równe opony nie pomogą na nierówne drogi i stojącą wodę np. po jednej stronie, przez taką sytuację na autostradzie przy prędkości ok. 160 km/h rozbił się mój znajomy który jechał podczas deszczu, jedna strona samochodu najechała na stojącą wodę przez co samochód zaczęło obracać, wypadł poza drogę w drzewa i potem kilka miesięcy w szpitalu + uszkodzony kręgosłup. Na niedawno oddanym odcinku S8 koło mnie (Radziejowice-Wolica) jest tyle bubli w odprowadzaniu deszczówki, że 120km/h to jest dużo za dużo. Ciekawe czy można to gdzieś zgłosić, żeby faktycznie poprawili a nie zbyli mailowo. #560 Czasami płynie rzeka miejscami przez drogi w poprzek i można zdziwić się. REKLAMA Jak już informowaliśmy, w poniedziałek 8 listopada około godz. w Piskarkach (gmina Jeżewo) dachował opel tigra. Kiedy przyjechała policja, nie zastała kierowcy. Strażacy, którzy pojawili się wkrótce potem, przeszukali teren, aby się upewnić, czy przypadkiem nie stracił przytomności gdzieś w pobliżu, w wyniku odniesionych obrażeń. Nikogo nie Wydawałoby się, że namierzenie właściciela i ustalenie, kto kierował autem to kwestia godzin. W tym przypadku tak jednak nie jest. Policja nie podaje szczegółów ze względu na dobro prowadzonego postępowania. - Nadal poszukujemy właściciela opla tigry. Być może ktoś dysponuje informacjami na ten temat. Jeśli tak, prosimy o zgłoszenie tego komendzie w Świeciu lub najbliższemu posterunkowi policji - apeluje podkom. Joanna Tarkowska, ofocer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Publikujemy zdjęcia auta i miejsca wypadku, które otrzymaliśmy od naszego Czytelnika (niestety nie są najlepszej jakości). Właściciel tigry raczej już się nią nie nacieszy, po przypłaciła dachowanie dużymi uszkodzeniami. Straty oszacowano wstępnie na 5 tys. zł. Kontakt telefoniczny do Komendy Powiatowej Policji w Świeciu: 47 752 52 00. a [dot] pudrzynskiextraswiecie [dot] plREKLAMA – Jacka znam od podstawówki, razem pracujemy i chodzimy na imprezy – opowiada Mariusz. – On zawsze był dowcipnisiem, ale w życiu nie przyszłoby mi do głowy, że wpadnie na tak głupi pomysł! Mariusz nie miał najmniejszych obaw, kiedy Jacek poprosił go o pożyczenie auta – wybierał się do swojej dziewczyny, która mieszka kilkadziesiąt kilometrów od Poznania. – Auto wróciło do mnie zupełnie odmienione – mówi mężczyzna. – Nie jest już niebieskie, lecz różowe! W dodatku wnętrze samochodu zostało wyłożone w całości pluszem z ozdobnikami w postaci kwiatów, koralików i cekinów. – To jest po prostu koszmar – skarży się Mariusz. – Jacek nie tylko zniszczył mi samochód, ale i naszą przyjaźń. Czy pożyczając samochód bez żadnej umowy, mogę mieć jakiekolwiek roszczenia względem kolegi? Małgorzata Stabryła-Storek, radca prawny z Centrum Pomocy Prawnej dla Czytelników Faktu, tel. 22 46 00 000, W przypadku bezumownego korzystania z cudzej rzeczy właścicielowi należy się odszkodowanie za zużycie lub pogorszenie rzeczy. Za szkodę odpowiada osoba, której zawinione zachowanie jest źródłem powstania szkody. Wysokość odszkodowania ustala się w oparciu o rozmiar szkody poniesionej przez właściciela samochodu. Właściciel może żądać od osoby, która użytkowała jej rzecz, pokrycia szkód, jakie poniósł w związku z nieprawidłowym używaniem rzeczy. Naprawienie szkody powinno nastąpić, według wyboru poszkodowanego, albo poprzez przywrócenie stanu poprzedniego, albo przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej. Jednakże gdyby przywrócenie stanu poprzedniego było niemożliwe albo gdyby pociągało za sobą dla zobowiązanego nadmierne trudności lub koszty, roszczenie poszkodowanego ogranicza się do świadczenia w pieniądzu. fot. Adobe Stock, Wśród mężczyzn panuje powszechne przekonanie, że kobiety nie potrafią prowadzić samochodu. Bzdura! Kiedy córka uznała, że chce zrobić prawo jazdy, byłam pewna, że mąż będzie temu przeciwny i wynajdzie milion przyczyn, dla których nie powinna jeszcze prowadzić auta. Nie pomyliłam się. Andrzej stwierdził, że Inga jest za młoda, bo ma dopiero 20 lat. Dodał także, że… jest kobietą, a kobiety są gorszymi kierowcami niż mężczyźni. Sama mam prawo jazdy od ponad 20 lat, ale dobrze wiem, ile mnie kosztowało jego zdobycie. Mój tata taksówkarz uważał, że prowadzić samochód potrafi on i jeszcze od biedy kilku innych facetów, których może policzyć na palcach jednej ręki. Mój pomysł z prawem jazdy przyjął chłodno Niby mi nie zabraniał, lecz także nie zachęcał. Na moje pytania, czy kiedy już będę miała upragniony dokument, to pozwoli mi wsiąść za kółko swojego auta, odpowiadał monosylabami. Wiem, że bardzo mnie kochał i w każdej sprawie nieba by mi przychylił, ale z jednym wyjątkiem. To niebo nie miało najwyraźniej nic wspólnego z jego samochodem. Kluczyki dostawałam sporadycznie, od wielkiego dzwonu, i zawsze tylko wtedy, gdy tata siedział obok na siedzeniu pasażera i mógł komentować każdy mój ruch. Nienawidziłam tego. No i wcale nie garnęłam się do prowadzenia. Mąż dawał mi kluczyki tylko, gdy chciał się napić Prawdziwym kierowcą czułam się tylko przez trzy lata, kiedy już nie mieszkałam w rodzinnym domu, a jeszcze nie wyszłam za mąż. Miałam wtedy malucha i naprawdę go uwielbiałam. Czułam się wolna, mogąc, kiedy zechcę, wsiąść do samochodu i jechać przed siebie. Chyba właśnie to poczucie niezależności sprawiło, że mąż od początku usilnie nalegał, abym sprzedała swoje ukochane autko. – Po co mamy je utrzymywać? Wystarczy jedno, moje jest większe! – dowodził. W sumie była to prawda, bo i tak wszędzie jeździliśmy razem. Nawet do pracy: Andrzej zostawiał mnie po drodze, a wracając ze swojej firmy, zabierał do domu. Było to wygodne i ekonomiczne, nauczyłam się patrzeć na sprawę rozsądnie. Oczywiście, nie było mowy o tym, aby czasami Andrzej dał mi prowadzić w drodze do pracy, byłam więc tylko weekendowym kierowcą. Dostawałam kluczyki, gdy jechaliśmy do rodziny czy znajomych i mąż zamierzał wypić jakiś alkohol. Sporadycznie wyjeżdżałam również gdzieś dalej za miasto, kiedy Andrzej musiał w weekend nadrobić zaległą pracę, którą brał z firmy. W sumie nie narzekałam, przyzwyczaiłam się do tego. Jeździłam spokojnie, bez brawury, choć pewnie. Hamowałam i przyspieszałam tam, gdzie trzeba, prawidłowo biorąc zakręty. Kiedyś znajomy policjant jechał za mną przez dłuższy czas i potem powiedział zdumiony: – Myślałem, że to pan Andrzej jedzie przede mną. Dobrze pani prowadzi. – Byłam kiedyś na kursie ekonomicznej jazdy – przyznałam się mu. Mężowi o tym nie mówiłam, bo pewnie by mnie wyśmiał. Uznałby, że zmyślam – przecież żadna baba nie poszłaby na taki kurs. A tymczasem ja, jeszcze zanim zaczęłam jeździć na serio, naprawdę postanowiłam się doszkolić. Wyszłam z założenia, że jeżeli od razu nabiorę dobrych nawyków, to potem one zaprocentują. Drogo zapłacił za swoje głupie uprzedzenia W sumie uważam, że jestem dobrym kierowcą, podobnie jak wiele moich koleżanek. Myślę także, że teraz już nie sposób żyć bez samochodu, tym bardziej kiedy mieszka się poza miastem, tak jak my. Dlatego choć zajęło mi to trochę czasu, to w końcu udało mi się przekonać Andrzeja, że powinien zgodzić się, by Inga zrobiła prawo jazdy. Głównym argumentem było to, że wracając po nocy, wreszcie będzie bezpieczna. Córka bała się wracać nocnym autobusem, a z kolei my nie zawsze mogliśmy po nią podjechać. – No dobrze, niech się szkoli. Zobaczymy, co z tego wyjdzie – mruknął. Córce szło całkiem nieźle, ale przed egzaminem nieco się denerwowała. Poprosiła więc ojca, aby z nią trochę poćwiczył na bocznych drogach. Andrzej zapalił się do tego pomysłu, lecz gdy przyszło co do czego, musiał wyjechać służbowo. – To może mama? – zaproponowała. Chętnie bym na spokojnie poćwiczyła z naszą jedynaczką jazdę i manewry, mąż jednak miał inny pomysł: – Wojtek z tobą poćwiczy. On ma pazur, jeździ w zawodach i odnosi sukcesy. Wojtek to syn naszych znajomych, nieco starszy od Ingi. Prawdę mówiąc, nie bardzo mi się podobało, że ma ją czegoś uczyć, ale skoro Andrzej się uparł… I jeszcze pożyczył mu nasz samochód! Gorzko potem tego żałował. Bo Wojtek chciał się chyba popisać przed naszą córką swoimi rajdowymi umiejętnościami, gdyż... wszedł w zakręt za szybko, zaciągając jednocześnie ręczny hamulec, aby auto gwałtownie skręciło. Oczywiście wpadł w poślizg i przywalił tyłem w stojący na rogu słup. Rozbił nam samochód, a potem naprawa (bo Andrzej nie wykupił AC) kosztowała nas sześć tysięcy złotych! Tyle właśnie mój ukochany mąż zapłacił za swoje przekonanie, że kobiety prowadzą gorzej od mężczyzn. To nie kwestia płci Czytaj także:„Mój były mąż potrafił ugotować tylko wodę na herbatę. Pralki i odkurzacza nie tknął nigdy w życiu”„Po rozwodzie z Jurkiem wszystko zaczęło się sypać. W przenośni i dosłownie. Nawet spłuczka nie chciała działa攄Byłam w szoku, gdy podsłuchałam, że nastolatka chce uwieść mojego męża. Co ta młodzież ma w głowach?”

kolega rozbił mi samochód